HOMO ANOBIUM ST. FRANCIS 100% SCULPTURE 1680-1985 1 | 2 | 3
WEDŁUG TRADYCYJNEGO ROZUMOWANIA RZEŹBA TA datowana jest na 1680 rok i musiała stanowić piękny przykład werystycznego stylu, który miał zobrazować postać "Biedaczyny z Asyżu". Musiała... Teraz bowiem z trudem można odczytać jej pierwotne formy. Dzieło to zostało uszkodzone w bardzo znacznym procencie. Jawi się jako destrukt.
Rzeźba ta stanowi część projektu przygotowanego przez Tatianę Czekalską i Leszka Golca dla Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku. A ściślej inscenizacji prezentowanej w Baszcie Czarownic. Autorzy nie pokazują jednak przykładów zniszczeń, jakim ulegają dzieła sztuki.
Przeciwnie, w tytule projektu pojawia się między innymi sformułowanie: "Św. Franciszek. 100% rzeźby". Wedle Czekalskiej + Golca nie jest to zatem destrukt, to nie dzieło zniszczenia chcą nam pokazać. Przeciwnie, chcą nas przekonać, że możemy obejrzeć owo pełnowartościowe dzieło. Co więcej utrzymują, że dzieło tworzenia trwało znacznie dłużej, niż sugeruje klasyczne datowanie. Wedle ich datowania realizacja dzieła trwała od 1680 roku do roku 1985.
Jak to możliwe? Staje się możliwe, gdy zmianie ulegnie zwyczajowe rozumienie, nie tyle rzeźby czy jej zachowywania, ile tworzenia, a nawet, co ważniejsze samego człowieczeństwa. Wedle Czekalskiej + Golca artystą, zaangażowanym w to wielowiekowe przedsięwzięcie artystyczne, jest HOMO ANOBIUM, zaś oni sami są jedynie kuratorami projektu wystawienniczego.
HOMO ANOBIUM. Któż to taki? CZŁOWIEK KOŁATEK. Ręka jakiegoś człowieka bądź ludzi wydłubała z drewnianego klocka, z kawałka uśmierconego drzewa, postać świętego. Żuwaczki larw kołatka, dajmy na to kołatka domowego (Anobium punctatum De Geer), przez kolejne stulecia kontynuowały dzieło, drążąc niekończące się korytarze swoich żerowisk. Człowiek, jak i kołatek na równi niszczą we właściwym sobie procesie tworzenia. W 1985, gdy ostatnie pokolenie owadów opuściło drewniane wnętrze świętego, efekty procesu twórczego utrwalił konserwator, utwardzając rzeźbę i petryfikując jej stan.
Jak się wydaje, kuratorzy pokazu dzieła stworzonego przez Homo Anobium, nie namawiają nas do estetycznej kontemplacji tegoż obiektu. Wydaje się raczej, że w swoim projekcie Czekalską + Golec pragną zakwestionować samookreślenie człowieka w odniesieniu do zwierzęcia. Korespondowałoby to z niektórymi wysiłkami współczesnej filozofii, zmierzającej do podważenia tradycji (jeszcze bliblijnej, ale też metafizycznej) autodefinicji człowieka przez opozycję wobec zwierzęcia, jako istoty podrzędnej. Wysiłek taki został podjęty m. in. przez Jacquesa Derridę w tekście U'Animal que donc je suis (a suivre)1, co można by przetłumaczyć jako Zwierzę, którym więc jestem by pójść za nim dalej.
Wydaje się, że projekt Tatiany Czekalskiej + Leszka Golca, "HOMO ANOBIUM, Św. Franciszek. 100% Rzeźby 1680-1985" mógłby stanowić bodajże radykalniejszą figurę takiego zakwestionowania. Zwierzęcej aktywności zostaje nadana ranga, przypisywana najwyższym wytworom ludzkiego ducha. Chrząszcze i larwy Kołatka stają się równoprawnymi uczestnikami rzeźbiarskiego procesu.
Nie chodzi jednak o to, aby w naiwny sposób humanizować zwierzęta, by czynić z nich istoty ludzkie. Przeciwnie, chodzi raczej o to, by wykroczyć poza prymitywny antropocentryzm, pozwalający traktować inne istoty (istoty nieludzkie), jako podrzędne. Rzeźba Św. Franciszka staje się figurą symbolicznego równouprawnienia. (...)

Jarosław Lubiak - "Dzieło nie tylko ludzkie" - EXIT No.1 (65)2006

1) J. Derrida, The Animal that therefore I Am (More to Follow), w: "Critical Inquiry" nr 28, zima 2002. Tatiana Czekalską, Leszek Golec, "Homo Anobium. Św. Franciszek 100% rzeźby", Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk, listopad--grudzień 2005.